Dzień 11
Dzień 11 - 5.08.2018
Rano wstaliśmy i żeby nie było zbyt leniwie postanowiliśmy pospacerować - zamiast jeździć na rowerach.
Jako że w roku ubiegłym pierwszy raz widzieliśmy ruchome wydmy i bardzo nam się podobały, postanowiliśmy je odwiedzić ponownie. Pogoda hmmm, raz się chmurzy raz parzy słonko, niebo momentami granatowe. Ach co tam. Idziemy.
Byliśmy przygotowani na dłuższy spacer.
Zaraz za bramką Parku Narodowego rzuca się nam w oczy nietypowa jabłonka. Pusta w środku, sucha a mimo to z listkami i owocami. Trudno uwierzyć!
Byliśmy przygotowani na dłuższy spacer.
Zaraz za bramką Parku Narodowego rzuca się nam w oczy nietypowa jabłonka. Pusta w środku, sucha a mimo to z listkami i owocami. Trudno uwierzyć!
W stronę wydm kierują się tłumy ludzi. Jedni pieszo, inni na rowerach, a jeszcze inni podjeżdżają meleksem.
Przyjemny spacer, ścieżka w lesie, cień, śpiew ptaków...no pełny relaks.
Na poczatku trasy - wieża widokowa z której można podziwiać Jezioro Łebsko i przylegający do niego las.
Wieża jest drewniana więc czujemy jak się kołysze - to od wiatru, to od wspinajacych się na nią i schodzących z niej ludzi. Ale widok wart tej chwili stresu.
W drodze do wydm taras widokowy. Wiadomo, zatrzymać się trzeba, bo i widok ładny. Warto uwiecznić chwilę
Pokonujemy jeszcze mały odcinek. Wspinamy się na wydmę. Trzeba się wspinać na wysokość ok 40 m i... tu dech w piersi zapiera.
Ludzi co prawda tłum, niemniej jednak widok przepiękny. Kilka fotek, rozglądamy się we wszystkie strony a każda z nich zapewnia jakieś atrakcje.
Kiedy już nacieszyliśmy oczy wracamy, tym razem plażą.
Wiatr dmucha. Słonko świeci, co chwilę nadchodzą ciemne chmury. Zastanawiamy się czy nas pokropi?
Kilka fotek na plaży i spacerujemy dalej.
Po jakichś 4 km nadchodzi baaaardzo ciemna chmura, która nie zamierza tylko zaprezenrować się na niebie. Ona pokazuje nam co potrafi oprócz dawania cienia. Zaczyna padać deszcz. Że wiatr wieje od zachodu, to deszcz moczy nas zaledwie z tyłu. Po 5 minutach przestaje padać. Nadal wieje. Zaczyna ponownie świecić słonko, więc po 15 minutach mamy już suche ubrania.
Dalej idąc plażą widzimy dwoch facetów którzy świecąc gołymi tyłkami wchodzą do wody. Hmmm - why?
I tu zagadka się rozwiązała.
Kilku golasów opala się za parawanami. Tłumu nie ma. A czy my dołączyliśmy? Kombinujcie 😉
Kiedy ruszamy w dalszą drogę na plaży widzimy bazę windsurfingowców. Wiatr wieje, fala jest wysoka. Warunki genialne.
Kiedy docieramy do centrum, idziemy na obiad. W knajpie rozbawiła mnie tabliczka informująca o toalecie
A gdy po drodze widzimy budkę z fiszkami. Nie potrafimy się oprzeć.
Przespacerowalismy niemal 21 km.
Pora spać, tym bardziej, że jutro jedziemy do Władysławowa
Na poczatku trasy - wieża widokowa z której można podziwiać Jezioro Łebsko i przylegający do niego las.
Wieża jest drewniana więc czujemy jak się kołysze - to od wiatru, to od wspinajacych się na nią i schodzących z niej ludzi. Ale widok wart tej chwili stresu.
W drodze do wydm taras widokowy. Wiadomo, zatrzymać się trzeba, bo i widok ładny. Warto uwiecznić chwilę
Pokonujemy jeszcze mały odcinek. Wspinamy się na wydmę. Trzeba się wspinać na wysokość ok 40 m i... tu dech w piersi zapiera.
Ludzi co prawda tłum, niemniej jednak widok przepiękny. Kilka fotek, rozglądamy się we wszystkie strony a każda z nich zapewnia jakieś atrakcje.
Kiedy już nacieszyliśmy oczy wracamy, tym razem plażą.
Wiatr dmucha. Słonko świeci, co chwilę nadchodzą ciemne chmury. Zastanawiamy się czy nas pokropi?
Kilka fotek na plaży i spacerujemy dalej.
Po jakichś 4 km nadchodzi baaaardzo ciemna chmura, która nie zamierza tylko zaprezenrować się na niebie. Ona pokazuje nam co potrafi oprócz dawania cienia. Zaczyna padać deszcz. Że wiatr wieje od zachodu, to deszcz moczy nas zaledwie z tyłu. Po 5 minutach przestaje padać. Nadal wieje. Zaczyna ponownie świecić słonko, więc po 15 minutach mamy już suche ubrania.
Dalej idąc plażą widzimy dwoch facetów którzy świecąc gołymi tyłkami wchodzą do wody. Hmmm - why?
I tu zagadka się rozwiązała.
Kilku golasów opala się za parawanami. Tłumu nie ma. A czy my dołączyliśmy? Kombinujcie 😉
Kiedy ruszamy w dalszą drogę na plaży widzimy bazę windsurfingowców. Wiatr wieje, fala jest wysoka. Warunki genialne.
Kiedy docieramy do centrum, idziemy na obiad. W knajpie rozbawiła mnie tabliczka informująca o toalecie
A gdy po drodze widzimy budkę z fiszkami. Nie potrafimy się oprzeć.
Przespacerowalismy niemal 21 km.
Pora spać, tym bardziej, że jutro jedziemy do Władysławowa























Komentarze
Prześlij komentarz