Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Dzień 5 i 6

Obraz
Dzień 5 - 30.07.2018 Dzień 6. 31.07.2018 Dziś błogie lenistwo. Pogoda ładna, temperatura 28 stopni. Bałtyk przyjemny, woda 23 stopnie, słońce smaży, czasem zachodzi za chmurkę... no pogoda marzenie. Rano poszliśmy na śniadanie w barze na polu namiotowym. Nooo powiem bardzo fajny bar i smaczne jedzenie. Śniadanko serwowane już od rana. Przygotowywane na oczach klienta. Fajne, smaczne i relatywnie tanie. Za dwa śniadania z herbatami jedynie 13 zł. Na marginesie dodam, że w innych jadłodajniach 20 od osoby plus 4-5 zł za herbatę. Po śniadaniu na wzmocnienie / lepsze trawienie dostaliśmy w gratisie od szefa kuchni szoty cytrynówki.  Poszliśmy poplażować, poleniuchować. Skwar, spokojne morze. Szło nawet popływać... Potem wystartowaliśmy na obiad do baru przy polu namiotowym, gdyż wszyscy zachwalali dorsza w Gór Bar. Oooo i nikt nas nie oszukał, dorsz zajebisty                     Po obiedzie szot cytrynówk...

Dzień 4

Obraz
Dzień 4 - 29.07.2018 Aż trudno uwierzyć ale... to samo pole namiotowe - Leśny zakątek w Pogorzelicy - też nasz trzeci nocleg w czasie rowerowej wyprawy i... znowu deszcz w nocy i qrka burza. Ale jaka... Trzecia nad ranem, smacznie śpimy i nagle jakieś błyski. Najpierw myślałam, że ktoś z latarką wraca do swojego namiotu...ale nie... po chwili błyski były połączone z pomrukiwaniem burzy. Z minuty na minutę coraz widniej, coraz głośniej, coraz straszniej. Noooo miałam ochotę uciec do kuchni polowej... Poczuć się względnie bezpiecznie. Jakoś to przetrwałam nie opuszczając namiotu. Piotrek cały czas mnie uspakajał, że zaraz przejdzie, że coraz dalej. Ło matko jak ja się bałam.  Parę minut po czwartej  burza faktycznie zaczęła się oddalać. Można spokojnie zasnąć. Rano pobudka ok 8.  Śniadanko - jak zawsze smaczne i pożywne.  Pakujemy manele (no tak po prawdzie, to Piotrek pakuje nasz dobytek - i trzeba to powiedzieć głośno - robi to szybko i sprawnie). O  go...

Dzień 3

Obraz
Dzień 3 -28.07.2018   Dzisiejszy dzień postanowiliśmy spędzić na nicnierobieniu. Plażing, leżing i wszystkie inne -żingi. Plan był taki, że w tym roku nie będziemy się gonić i wszystko robimy na light-cie, korzystając z uroków nadmorskich miejscowości i z aury. Od poczatku naszego urlopu towarzyszy nam słońce i wysokie temperatury... Chwilo trwaj!!! Jako, że chyba średnio udaje się nam usiedzieć w miejscu, po półtoragodzinnym leżingu i plażingu wytrwało nas na pieszą wycieczkę brzegiem morza do Niechorza (nawet rymuję). Jakieś 3 -4 km więc luz.  W Niechorzu rybka z pieca, nawodnienie organizmu i znowu na plażę. Znowu półtorej godziny plażingu i ruszamy w drogę powrotną. Trochę przedreptaliśmy. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy przeszliśmy 14 km. Kiedy zbliżamy się do pola namiotowego, gdzieś przed kempingami ktoś robi grilla. No ślinka cieknie... Ale cóż mamy zrobić. Będąc na wyprawie rowerowej trudno o takie luksusy, nie da się tarabanić z grillem....

Dzień 2

Obraz
Dzień 2 - 27.07.2018 Rano po nocnych przygodach okazało się, ze nasza przyczepa była całkiem znośna Było miejsce do spania i do jedzenia.  Była lodówka i czajnik. Wieczorem kupiliśmy wędzonego halibuta. Piotrek rano poszedł po pomidory, ogórki i bułki, a ja poszłam do sąsiadek z bungalowu zorganizować dwie torebki herbaty. Opowiedziałam naszą historię z wczorajszego wieczoru, Panie podarowały mi jeszcze sok do herbaty, kawę rozpuszczalną i słoik domowego dżemu z czarnej porzeczki. Odebraliśmy rowery i sakwy od znajomych. Okazało się, że do późna nie spali i mogliśmy śmiało przychodzić po rzeczy, mało tego... nawet daliby radę nas przenocować. No cóż - chcieliśmy odrobiny szaleństwa - mieliśmy. Ruszyliśmy w dalszą drogę kierując się przez Dziwnów, Dziwnówek, Pobierowo, Trzęsacz, Rewal i Niechorze aż do celu naszej dzisiejszej podróży - Pogorzelicy. Trasa R10 prowadzi przez las. Tylko na krótki moment zboczyliśmy z trasy i jechaliśmy DK 102 ale szybko wskocz...

Dzień 1

Obraz
Dzień 1 - 26 lipca 2018                      Nasza podróż rozpoczęła się w Szczecinie, gdzie odwiedziliśmy krewnych. Byliśmy trzy dni u kuzyna Marka i jego żony Danusi. Bardzo miło spędziliśmy czas w ich towarzystwie. Pociągiem dostaliśmy się wczoraj do Świnoujścia  a następnie promem na wyspę. W pociągu poznajemy sympatycznego młodego człowieka Karola, który samotnie zamierza pokonać taką samą trasę jak my. Pamiątkowa, wspólna fotka na promie i startujemy. Karol do Gdańska a my do Świnoujścia na pole namiotowe Relax. Na wstępie zaskoczenie. Po remoncie toalet i pryszniców warunki sanitarne są bardzo dobre. Dodatkowo powstała kuchnia, której rok temu nie było. Pole namiotowe pełne, wręcz trudno znaleźć miejsce. Ale udało się, rozbiliśmy nasz tymczasowy dom. Oczywiście pierwsza noc pod namiotem cały czas na czuwaniu. A to ktoś imprezuje do 2 w nocy, a to ktoś wraca o 3 nad ranem z melanżu, a jeszcze inni kur...