Dzień 2
Dzień 2 - 27.07.2018
Rano po nocnych przygodach okazało się, ze nasza przyczepa była całkiem znośna
Po drodze mijamy Trzęsacz i jego atrakcję - ruiny kościoła. Jak widać jeszcze stoją. (Nie należy mylić ruin z nami)

Ponownie korzystamy z fotografii z "rąsi"
Rano po nocnych przygodach okazało się, ze nasza przyczepa była całkiem znośna
Było miejsce do spania i do jedzenia. Była lodówka i czajnik. Wieczorem kupiliśmy wędzonego halibuta. Piotrek rano poszedł po pomidory, ogórki i bułki, a ja poszłam do sąsiadek z bungalowu zorganizować dwie torebki herbaty. Opowiedziałam naszą historię z wczorajszego wieczoru, Panie podarowały mi jeszcze sok do herbaty, kawę rozpuszczalną i słoik domowego dżemu z czarnej porzeczki.
Odebraliśmy rowery i sakwy od znajomych. Okazało się, że do późna nie spali i mogliśmy śmiało przychodzić po rzeczy, mało tego... nawet daliby radę nas przenocować. No cóż - chcieliśmy odrobiny szaleństwa - mieliśmy.
Ruszyliśmy w dalszą drogę kierując się przez Dziwnów, Dziwnówek, Pobierowo, Trzęsacz, Rewal i Niechorze aż do celu naszej dzisiejszej podróży - Pogorzelicy.
Trasa R10 prowadzi przez las. Tylko na krótki moment zboczyliśmy z trasy i jechaliśmy DK 102 ale szybko wskoczyliśmy na R10.
W lesie trudno o pomoc w zrobieniu zdjęcia więc sie człowiek ratuje jak może.
Z Trzęsacza do Rewala prowadzi trasa na klifie, skąd można podziwiać uroki tego miejsca.

Ponownie korzystamy z fotografii z "rąsi"
W Rewalu zatrzymujemy się na kawę i coś słodkiego. A dooopy rosną. Mmmm, było warte grzechu.
Stąd już tylko trochę dzieli nas od Pogorzelicy.
Szczęśliwie dojechaliśmy do pola namiotowego Leśny zakątek. Tu rozbijamy kolejny obóz.
Z trudem znajdujemy miejsce żeby rozbić nasz niewielki namiot. Pogoda sprawia, że w każdej miejscowości jest ogrom turystów.
Jak do tej pory spotykamy (przeważnie) życzliwych ludzi.
Wieczorem chcieliśmy przeprać trochę ciuchów. Do pralki nie można było się dopchać. Podeszłam do sąsiadów z przyczepy kempingowej i sympatyczna pani pożyczyła mi dwie miski. Potem użyczyła nam swojej linki do suszenia i żabki.
Od lat jeżdżą ze znajomymi na camping i mają w nim wszystko. Koleżanka tej pani zaprosiła nas do swojej przyczepy. No powiem łał. Klima, zamrażarka, prąd, leżaki, stoliki, ekspres...no jak w domu.












Komentarze
Prześlij komentarz