Dzień 7

Dzień 7  - 1.08.2018



Dziś po sytym śniadaniu - panini i jajecznica -


w Gór Bar na polu namiotowym Pod Brzozami w Ustroniu Morskim wystartowaliśmy. Hmmm do Darłowa lub Darłówka. Na miejscu  okaże się jaki będzie przystanek. Może uda się nam znaleźć nocleg na kwaterze.

Pierwsza miejscowość to Gąski z atrakcją turystyczną - latarnią morską.


        


Mijając Gąski widzimy prace polowe. Maszyny zbierają słomę w charakterystyczne bale, a za maszyną dostojnie kroczy bociek wygladający jak ekonom nadzorujący pracę w polu.


A tak całkiem poważnie, bocian jak widać żyje w symbiozie z pracującym traktorem.  Traktor zwija słomę w bale odkrywając całe menu łąki a bocian korzysta z oferty, w końcu głupi nie jest. Na naszych oczach zjada jakieś "dzikie węże"

Dalej kierujemy się do Sarbinowa. Kto śledził ubiegłorocznego bloga, widział tą drogę przez mękę. Udało mi się odszukać fotkę z ubiegłego roku to ta po lewej. W tym roku....tadam, dziury w drodze pokrył równiutki asfalt, po jednej stronie chodnik dla pieszych, po drugiej  ścieżka rowerowa Zdjęcie po prawej.
No taka trasa to ja rozumiem.






W Sarbinowie zatrzymujemy się na kawę. Chwila wytchnienia. Plaża pełna ludzi, bo i pogoda sprzyja.

 

                         

Po kawce ruszamy w dalszą drogę do miejscowości Chłopy. Mała miejscowość, kilka kręciołków pedałami i już Chłopy za nami.





Kierując się na Mielno, jadąc leśnym duktem mijamy obelisk wyznaczający 16 południk przebiegający w tym właśnie miejscu.




Wjeżdżając do Mielna wita nas zaskoczone drzewo. Wydaje się krzyczeć "To znowu Wy! Tak wam się spodobało?"



Z Mielna kierujemy się na Łazy,  w słońcu temperatura wynosi 40,1° C.


W Łazach w ubiegłym roku jedliśmy przepyszną i w dodatku stosunkowo tanią zupę rybną. Po wejściu do baru pierwsze moje pytanie, czy w tym roku jest taka sama zupa rybna jak w ubiegłym. Okazuje się że tak, i że jest to danie popisowe szefowej kuchni. Brawo. Nadal przepyszna zupa.
Posileni ruszamy w dalszą drogę. Ścieżka rowerowa prowadzi nas do miejscowości Dąbki
W ubiegłym roku na tym odcinku drogi był plac budowy. Teraz powstała nowa ulica, chodnik i szeroka ścieżka rowerowa.


Następnie przejeżdżając przez Bobolin docieramy do Darłówka, gdzie wynajmujemy pokój przy przystani




Jeszcze mały wieczorny spacer, bo jeszcze nogi niosą człowieka a i temperatura zachęca do wędrówki.



                 

Dzień kończymy ze wskazaniem licznika
76 km. Dzień uważamy za udany.

            





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 11

Dzień 1

Dzień 13